Robert Lewandowski wrócił do wielkiej formy, ale to nie gole, a jego nieobecność na początku zgrupowania reprezentacji wzbudziła najwięcej emocji. Wyjazd kapitana do Nowego Jorku na obchody Święta Niepodległości podzielił środowisko piłkarskie. Jedni mówią o patriotycznym geście, inni o braku profesjonalizmu. Głos zabrał też Dariusz Szpakowski – i jego słowa brzmią jak apel o rozsądek.
Lewandowski między Barceloną a reprezentacją
Po kontuzji odniesionej w meczu z Litwą napastnik FC Barcelony wrócił do gry w najlepszym stylu. W spotkaniu z Celtą Vigo zdobył hat-tricka, pokazując, że nadal potrafi decydować o losach meczów. Niedługo później poleciał do Stanów Zjednoczonych, by uczestniczyć w polonijnych obchodach Święta Niepodległości. Symboliczny moment – oświetlenie Empire State Building w barwach biało-czerwonych – okazał się jednak początkiem burzy, ponieważ Lewandowski spóźnił się na zgrupowanie kadry.
Piłkarskie środowisko podzielone
W obronie kapitana stanęli Jan Tomaszewski i Zbigniew Boniek, natomiast Tomasz Hajto i Jacek Laskowski ocenili jego zachowanie krytycznie. Dyskusja nabrała tempa, a głos rozsądku spróbował wnieść Dariusz Szpakowski. W rozmowie z TVP Sport powiedział: „Przestańmy szukać tematów zastępczych. Pojechał tam reprezentować Polskę, bo jest naszym ambasadorem. Ostatnio strzelił hat-tricka, jego forma rośnie. Doceniajmy, co robi dla polskiej piłki”.
Spokój przed meczem z Holandią
Lewandowski ma poprowadzić reprezentację w spotkaniu eliminacyjnym z Holandią. Mecz odbędzie się 14 listopada o 20:45, a dla kapitana będzie to okazja, by na boisku – nie w komentarzach – przypomnieć, dlaczego od lat jest symbolem polskiego futbolu. Jak powiedział Szpakowski, „zostawmy go w spokoju” – bo czasem cisza wokół sportowca bywa lepsza niż każda dyskusja o jego lojalności.