Piąty dzień mistrzostw Europy zapowiada się jako najbogatszy w emocje od początku turnieju. Trzy spotkania o 18:00, trzy kolejne o 20:30 – a wśród nich aż dwa europejskie klasyki, które mogą zdecydować nie tylko o awansie, ale i o ostatecznym rozstawieniu w kolejnej fazie.
Holandia walczy, Chorwacja się nie budzi
Jednym z kluczowych meczów tej kolejki będzie pojedynek Holandii z Chorwacją, w którym faworytem – przynajmniej na papierze – pozostają ci drudzy. Ale Holendrzy zrobili wyraźny postęp i potrafili postraszyć Szwedów aż 31 trafieniami. Chorwaci mimo wygranej z Gruzją nie zachwycili stylem – jeśli ponownie zagrają z rezerwą, Oranje mogą sprawić niespodziankę.
O tej samej porze zagrają także Austriacy z Serbami – mecz pełen kalkulacji i liczenia bramek. Dla Serbii zwycięstwo oznacza realną szansę na awans, ale tylko pod warunkiem, że Hiszpania wieczorem pokona Niemców. Sytuacja w grupie A jest tak napięta, że wystarczy jedno potknięcie, by wszystko się zmieniło.
Wieczór z tytanami: Francja kontra Norwegia, Niemcy kontra Hiszpania
O 20:30 w Unity Arenie zasiądzie blisko 10 tysięcy widzów. Ich uwagę przyciągnie mecz Norwegii z Francją – czyli starcie gospodarzy z obrońcami tytułu. Francuzi jak dotąd nie mieli sobie równych i są faworytem, ale Norwegowie mają wystarczająco jakości, by rzucić wyzwanie.
Na drugim biegunie napięcia – Niemcy kontra Hiszpania. Dla jednych to mecz o życie, dla drugich o dominację w grupie. Hiszpanie mają +7 w bramkach i dwa zwycięstwa na koncie, Niemcy są pod kreską – ale z realną szansą na wyjście z grupy. Tu nie będzie kalkulacji – tu trzeba wygrać.
Szwedzi na kursie, ale Gruzja jeszcze żyje
O tej samej porze w Malmö Szwecja zmierzy się z Gruzją. Wicemistrzowie świata muszą uważać – ekipa z Kaukazu pokazała pazur i choć pozostaje outsiderem, potrafi utrudnić życie każdemu.