Zabójstwo przywódcy jednego z najgroźniejszych karteli narkotykowych w Meksyku wywołało falę przemocy, która wstrząsnęła krajem i odbiła się szerokim echem w świecie sportu. Odwet przestępców objął 20 z 32 stanów, zginęły 62 osoby, a obrazy płonących pojazdów i zablokowanych dróg obiegły media. W cieniu tych wydarzeń pojawiło się pytanie o bezpieczeństwo zbliżających się imprez piłkarskich, w tym mundialu 2026.
Fala przemocy i szybka reakcja władz
Po śmierci Rubéna Nemesio Oseguer y Cervantesa, znanego jako „El Mencho”, członkowie kartelu rozpoczęli zmasowaną akcję odwetową. Ustawiali blokady, podpalali autobusy i atakowali infrastrukturę. Rząd skierował w zagrożone regiony 10 tys. żołnierzy, a we wtorek sytuacja zaczęła się stabilizować. Wznowiono loty do Guadalajary i Puerto Vallarta, choć w wielu miejscach wciąż czuć napięcie.
FIFA prosi o wyjaśnienia
Niepokój dotarł także do Zurychu. FIFA poprosiła rząd Meksyku o raport dotyczący bezpieczeństwa w Monterrey, Guadalajarze i Mexico City – miastach zaplanowanych jako gospodarze meczów mistrzostw świata. Według meksykańskich mediów raport już trafił do federacji. Komentatorzy dopuszczają scenariusz przeniesienia 13 spotkań do Stanów Zjednoczonych, choć wielu uważa go za mało prawdopodobny.
Mecze pod presją czasu
Już w najbliższych tygodniach w Guadalajarze i Monterrey mają odbyć się baraże interkontynentalne. W środę reprezentacja Meksyku zmierzy się z Islandią w Queretaro, mimo że dwa dni wcześniej odwołano tam mecz ligowy z powodu zagrożenia. Rząd zapewnia, że sytuacja jest opanowana, lecz mieszkańcy wciąż żyją w niepewności. Dla kraju, który traktuje mundial jak narodowe święto, utrata turnieju byłaby ciosem nie tylko sportowym, ale i symbolicznym.