Michał Szubarczyk wdarł się do światowego snookera z impetem, którego nikt się nie spodziewał. Ma 14 lat, na koncie dwa tytuły mistrza świata i zwycięstwo nad legendarnym Jimmym White’em. Polska zakochała się w jego precyzji, spokoju i dojrzałości przy stole. Jednak za tymi sukcesami nie stoją miliony – raczej zaskakująco skromne nagrody.
Talent większy niż wypłata
Szubarczyk zdobył tytuł mistrza świata U-21, mając zaledwie 13 lat. Rok później, w 2025 roku, sięgnął po mistrzostwo International Billiards & Snooker Federation w Katarze. Za pierwszy triumf otrzymał 2400 dolarów – niecałe 9 tysięcy złotych. Nagroda za drugi, znacznie bardziej prestiżowy tytuł, wyniosła 25 tysięcy dolarów, czyli około 91 tysięcy złotych. W świecie sportu, w którym tenisowe premie liczy się w milionach, to kwoty, które bardziej przypominają stypendium niż wynagrodzenie dla mistrza świata.
Polak, który zatrzymał legendę
Na arenie międzynarodowej o młodym zawodniku z Lublina zrobiło się naprawdę głośno po UK Championship. Jako 101. zawodnik rankingu pokonał 63-letniego Jimmy’ego White’a, jednego z najbardziej rozpoznawalnych graczy w historii snookera. Awansował do trzeciej rundy i zarobił 5 tysięcy dolarów, co pozwoli mu wskoczyć na 99. miejsce światowej listy. Dla 14-latka to nie tylko wynik sportowy, ale też symboliczne wejście w dorosły świat zawodowego snookera.
Ministerstwo Sportu szykuje wyróżnienie
Sukcesy Szubarczyka nie przeszły bez echa w Polsce. Ministerstwo Sportu i Turystyki zapowiedziało, że uhonoruje młodego mistrza w szczególny sposób, a uroczystość ma odbyć się w najbliższych tygodniach. Ojciec snookerzysty zdradził, że rodzina została już zaproszona, choć nie zna jeszcze szczegółów wydarzenia. I może to właśnie w tym tkwi piękno tej historii — młody chłopak, który wciąż nie wie, jak się ubrać na galę, gra już z najlepszymi na świecie i udowadnia, że talent nie zna wieku.