Trener Maciusiak pokazuje wiadomości. Skala hejtu szokuje

Folder „Inne” na Messengerze zamienił się w zbiornik nienawiści. Maciej Maciusiak, trener polskich skoczków, ujawnił wiadomości, jakie trafiają do niego i jego zawodników. Obraźliwe komentarze i groźby stają się codziennością, a wszystko dzieje się w cieniu przygotowań do olimpijskiego konkursu.

„Góralska prostytutko” – absurd, który rani

Po zakończonym treningu w Predazzo Maciusiak nie otwierał skrzynki z dumą. Zamiast słów wsparcia – lawina hejtu. Wśród wiadomości pojawiły się wulgarne wyzwiska, w tym fragment o „góralskiej prostytutce”. Trener nie kryje rozgoryczenia: „Pełno mam takich wiadomości. W ostatnim czasie znacznie więcej. To na pewno przykre” – przyznaje.

Apeluje o reakcję. Mówi wprost, że posiadanie psychologów nie wystarcza. Jego zdaniem potrzebny jest system: ujawnianie hejterów, solidarność środowiska, nagłaśnianie zjawiska. Wspomniał przy tym o akcji wsparcia dla Poli Bełtowskiej – młodej skoczkini, która również padła ofiarą internetowego ataku.

Milczenie to przyzwolenie

Hejt dotyka nie tylko sportowców, ale też ich rodziny. „Cierpią nasze dzieci, nasze żony. Olek Zniszczoł dostaje sygnały od żony, że takie rzeczy się dzieją” – mówi Maciusiak, podkreślając potrzebę wspólnej odpowiedzi na ten problem.

Kamil Stoch także nie pozostaje obojętny. Choć nie wdaje się w polemiki, stosuje prostą, ale skuteczną metodę – odcina się od mediów społecznościowych podczas imprez. Jak tłumaczy: „Takie rzeczy dotykają każdego z nas. Raz wynoszą pod niebiosa, innym razem skreślają.”

Tymczasem wyniki z Predazzo dają powody do sportowego optymizmu. W każdej serii treningowej Polacy znaleźli się w czołówce, a Stoch punktował najlepiej. W sobotę czeka ich konkurs olimpijski – i choć nie wiadomo, co przyniesie skocznia, jedno jest pewne: z hejtem muszą skakać równolegle.